To cud, że festiwal w Opolu, jako pozostałość po wstrętnym PRL-u, wciąż istnieje. Mogę tylko przypuszczać, że gdyby po odzyskaniu niepodległości obecna ekipa objęła władze to pewnie dawno byśmy go nie mieli. Być może jednak istniałby pod warunkiem, że występujący na jego estradzie szansoniści mogliby się pochwalić ukończeniem jednej ze szkół ojca dyrektora a wykonywane przez nich piosenki pochodziłyby wyłącznie spod jego pióra. Taka formuła odpowiadałaby zapewne pół-terierowi z telewizji narodowej i osobom, które go na to stanowisko powołały. Niestety tak się nie stało i teraz trzeba się handryczyć z całym tym środowiskiem pełnym wykolejonych artystów nierozumiejących dobrej zmiany. Ikona i chodząca historia polskiej piosenki i festiwalów w Opolu Maryla Rodowicz obchodzi w tym roku złoty jubileusz swojej działalności estradowej. Miał być specjalny koncert z tej okazji z ciagle pełną energii jubilatką w roli głównej. Niestety nie będzie bo jedna z uczestniczek owego koncertu niejaka Kayah odrzuciła polityczna poprawność i powiedziała co myśli o dobrej zmianie. Jej przemyślenia nie przypadły do gustu szefowi telewizorni i niepatriotyczną piosenkarkę przekwalifikował do drugiego sortu kładąc szlaban na jej występ. Myśląc po chłopsku sądził, źe jak pogrozi niesfornej i niefrasobliwej kobitce to reszta ze strachu pobrudzi spodnie w kroku i będzie po problemie. A tu masz babo placek, nie tylko się nie przestraszyli ale całą bandą stanęli okoniem i z koncertu wyszły nici. Festiwal w Opolu to jedna z najbardziej popularnych i rozpoznawalnych imprez rozrywkowych w Polsce. Występowali tu wszyscy najwięksi artyści powojenni zaczynajac od Mieczysława Fogga. Nie sposób wymienić wszystkich bo zabrakłoby miejsca na skromny artykuł. Socjalistyczna cenzura też starała się go kontrolować. W którymś jednak momencie i ona zrozumiała, źe system nakazowy w tym środowisku działa bardzo słabo i wywiera odwrotne skutki. Stąd na estradzie w Opolu znalazł się Zenon Laskowik, którego skecze niewiele miały wspólnego z gloryfikacją rządzących. Pycha jednak rozsadza aktualną władze, które chce decydować co nam wolno a co jest zabronione. Ja rozumiem, że pojęcie systemu nakazowego może być obce Jackowi Kurskiemu, dziwi mnie jednak, że tak wyrafinowany gracz polityczny jak Jarosław Kaczyński, któremu na pluciu na ten system niemal wypadły zęby, rownież tego nie rozumie. Dużo w tym ugrupowaniu mówi się o wolności i o tym jak cieżko było nam ją odzyskać. Kneblowanie ust to forma zamachu na nią właśnie. Czym jest wolność? Proponuje posłuchać doskonałego utworu Marka Grechuty pod tytułem….”Wolność”. Szczególnie polecam ostatnią zwrotkę tego utworu, która jako żywo odnosi się do miłościwie nam panujących. Jeśli ktoś jednak nie lubi twórczości pana Marka oto słowa wspomnianej zwrotki:

Wolność to także i odporność serc 
By na złą drogę nie próbować zejść 
Bo są i tacy, którzy w wolności cud 
Potrafią wmieszać swoich sprawek bród
Polecam naszym elitom słuchanie tego utworu każdego dnia. Może po miesiącu coś do nich dotrze. Dobre i to.